Autor: Lucy Dillon
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 384
Rok wydania: 2010Rachel to prawie czterdziestoletnia kobieta. Gdy otrzymuje spadek po zmarłej cioci Dot w postaci domu i schroniska dla psów, nie jest z tego powodu zadowolona. Nie lubi psów. Jako miastowa kobieta przeszkadza jej wszystko na wsi. Nie spodziewa się tego że zżyje się z tamtejszymi ludźmi, a także psami.
Kolejną bohaterką jest Zoe. Matka dwóch synów którą całkiem niedawno porzucił mąż. Kobieta nie może sobie poradzić z wychowaniem dwóch urwisów. Były mąż dodatkowo to utrudnia gdy daje w prezencie jednemu z chłopców małego,niesfornego szczeniaka. Jak da sobie radę ? Czy znajdzie ludzi którzy jej pomogą ?
Natalie i Johnny są małżeństwem. Niestety nie mogą mieć dzieci. Z tego powodu ich relacje ulegają pogorszeniu. Coraz gorzej się dogadują, wspólny język ucieka a presja spowodowana chęcią zostania rodzicem ich przygniata.
Poza ludźmi poznajemy tu też wiele psów. Najważniejsze z nich to Klejnot, Chester i Bertie. Poznajemy też inne zwierzęta, w kilku przypadkach, a uwierzcie jest i niemało zostają skrzywdzone przez ludzi.
Uwielbiam powieści w których wątki kilku bohaterów łączą się. Gdy doda się tu jeszcze zwierzęta książka wciąga mnie jak mało która. Ogólnie książka przepełniona jest pozytywną energią i uśmiechem. Bardzo dobra na ciepłe wieczory, lub dni gdy nastrój nas opuszcza. Po tej lekturze uśmiech zagości na naszych ustach.
Powieść należy do typu gdy porusza się trudne tematy. Pomimo tego przepełniona jest miłością, szczęściem i rodzinną atmosferą. Nie łatwo jest od niej odejść, a jeśli już to w naszej głowie cały czas goszczą istotki z tejże książki.
To moja pierwsza książka tej autorki i na pewno nie zawaham się w kupnie następnej. Nie zauważyłam żadnych minusów a przeciwnie tylko plusy. Lucy Dillon już należy do moich ulubionych autorów, a jej książki mają specjalne miejsce na mojej półce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz