piątek, 27 kwietnia 2012

Psia Przyjaźń - Tosia.

Dzień Pierwszy ☻
Dziś wzięłam udział w konkursie na LubimyCzytać.pl
Temat to Psia Przyjaźń. Jako że jestem bardzo dumna z mojego psiaka, napisałam historyjkę może coś z tego będzie (ale z moimi 'zdolnościami' wątpie). Chciałam się nią pochwalić.



Trzy lata temu miało miejsce cudowne wydarzenie. Będę je wspominać chyba już do końca życia.
Był to już koniec wakacji, ja jako 'coś' między dzieckiem a już nastolatką miewałam humorki. Nie chciałam jeździć do babci, sprzątać w pokoju. Najlepiej żeby wyjść z przyjaciółmi. O. Albo jeszcze lepiej po prostu spać. Po wielu kłótniach z mamą nareszcie dałam wysłać się na tydzień do babci. Oczywiście mama nie miała nawet chwili spokoju. Non stop dzwoniłam i żaliłam się jak to mi tam źle. Mama cierpliwie powtarzała 'Kochanie, poczekaj jeszcze te kilka dni. Opłaci ci się.' Za każdym razem przez moją głowę przelatywał obraz świetnych prezentów, gier, ksiązek i filmów. Bo w końcu jeśli opłaci, to opłaci.


Pamiętam jak dziś była to niedziela. Jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Wróciłam do domu, w którym zresztą nie było żywej duszy (prezentów zresztą też nie było). Zbuntowałam się i wyszłam z domu. Nagle pod mój blok podjechał samochód, a z niego z szerokim uśmiechem wyjrzała głowa mojej mamy. Zawołała mnie. Ze złością podeszłam do samochodu. 'Co chcesz' spytałam wrogo. Mama poprosiła żebym otworzyła tylnie drzwi i pomogła 'coś' wnieść na górę. Zamaszyście otworzyłam drzwi. A w środku. Wprost nie mogłam uwierzyć. W środku na włochatej czarnej poduszcze leżała mała psinka. Patrzyła na mnie ogromnymi oczami. Cała się trzęsła, nie wiem czy z zimna a może podekscytowania nowym miejscem. Nie mogłam powstrzymać odruchów radości. Piesek od razu wylądował w moich ramionach. Od razu bardzo się do suni przywiązałam. Dałam jej na imię Tosia.
Przez najbliższe tygodnie, miesiące musiałam uporać się z nocnymi piskami (Tosia i tak postawiła na swoim, po pewnym czasie wylądowała u mnie w łóżku, i od tamtej pory skutecznie mnie grzeje) z porannym wychodzeniem na spacer (wcześniej po całym domu walały się gazety, ale to chyba niezbyt przyjemna część historii). Gdy nasza mała psinka podrosła, zaczęłam pokazywać
Nasze pierwsze zdjęcia
 ją znajomym. Przyznam bałam się ich reakcji w końcu nie wszyscy lubią i szanują zwierzęta. Większość do tej pory jest pod urokiem Tosi, ale oczywiście zdarzają się wyjątki. Trzeba zaznaczyć że Tośka wciągu trzech lat nauczyła sie niezwykle głośno szczekać, w szczególności na moich kolegów. Były też przypadki podgryzania, szarpania za nogawki. Ale czy ktoś z Was wie jak pies zmienia się przy obcych ? Przynajmniej Tosia jest wtedy nie do poznania. Wśród znajomych wymyślono nawet ksywkę 'Potwór'
Wiecie co ? Może i Tośka jest potworem. Ale ja także nim jestem. I tym dwóm potworom razem jest bardzo dobrze. Mój Skarb ma nawet swojego faceta. Jest on o wiele od niej potężniejszy, ale wzrostem nie wyższy. Świata poza sobą nie widzą. Ale Tosia ma także wroga. Jest nim przestraszny, przeogromny ODKURZACZ! Tosia próbuje wyeliminować wroga przy pomocy tajnej broni. A mianowicie swoich ostrych jak szpilki zębów. Oj tak. Strach się bać. Dodatkowo gdy dojdzie do tego warczenie i niezwykle najeżona sierść całość wygląda doprawdy przerażająco.
Podsumowując w ciągu trzech lat przywiązałam się bardzo do małej istotki. To ją pierwszą i ostatnią widzę gdy się budzę i zasypiam. Jest moim oczkiem w głowie, i pozwalam jej na wszystko. Może nawet podgryzać moich kolegów. Byle była szczęśliwa. Mam nadzieje że gdyby mogła coś powiedzieć, powiedziałaby że bardzo mnie kocha, a przede wszystkim że bardzo dobrze jej u nas.




A teraz wyglądam tak !







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz